Wszystkie wpisy, których autorem jest michal

HILUX AT 35 ARCTIC TRUKS REVO ZABAWY W PIASKU

Podejrzewam, że kolegę z Sokółki trochę zdziwiła nasza mała piaskownica do zabawy w offroad.

Wysoka wydma, ze stromym i wąskim dojazdem  po grani może spodobać  się każdemu a nawet lekko zestresować.

Tu pozwoliliśmy sobie na ciut więcej fantazji. Podjazdy , zjazdy i piaszczyste trawersy – nie robiły na Arcticku najmniejszego wrażenia.—po dopięciu  przedniego napędu  oraz reduktora – nasz khaki wędkarz zaczął zachowywać  się jak typowy czołg , przejeżdżał wszędzie i po wszystkim.  Na dokładkę ,  gdy wyłączyłem kontrolę trakcji , zablokowałem tylny dyfer i leciutko upuściłem powietrza z opon – czołg zamienił się w poduszkowiec i gdyby miał teren z bagnami na pewno także by je pokonał.

Dlatego chcąc go jednak zakopać , ale tak na amen – trzeba było wyłączyć reduktor i przedni napęd. Wtedy kopanie do jądra ziemi  i zagrzebywanie hila było już o niebo łatwiejsze.

Jednak, z każdej piaskowej pułapki, zagrzebany na dębowo – wychodził  bez problemu po włączaniu przodu.

ABY upewnić się  w możliwościach tego Hila, WYŁĄCZYŁEM  reduktor – i ?? i nic – podjazdy nadal wykonywał bez szemrania, zjazdy były nadal stabilne i pewne chociaż oczywiście wykonywane nieco szybciej.

Czuło się wręcz pewność,   że piachy i luźne nawierzchnie zostały stworzony dla HILUXA ARCTIC TRUKCS AT 35.

Aby zakończyć te ochy i achy , muszę dodać te kilka słów krytyki : – koła 35” – nie da się ukryć:  ich masa i wielkość powodują, że wyraźnie czuć  ich pracę na nierównościach a nawet uderzenia w układ kierowniczy. Zapewne można by zmniejszyć   ten efekt montując „mocniejszy” amortyzator skrętu ale wtedy znowu trudniejsze byłoby kręcenie kierownicą – lub dać amortyzator wspomagany sprężyną – i tak zaczyna się brnięcie w kolejne przebudowy ? I tu pojawia się pytanie : czy na pewno gra jest warta świeczki

hilux arctic truck at35 – WRACAJĄC DO MERITUM


Dzięki uprzejmości Maćka z firmy Steeler – miałem możliwość przypomnieć sobie jak to „ze lnem było”. Umówieni na parkingu przy McDonaldsie , ze spokojem oczekiwałem Maćka, byłem pewien że nie przeoczę  ARCTIC TRUKSA – zawsze w krzykliwych kolorach, (jak to demokary) na wielkich kapciach – wyposażonego w cuda naj 4×4 techniki.

I pewnie siedziałbym tam do dzisiaj – gdyby nie wszechobecne komórki. Okazało się, że AT35 – w obecnym wydaniu nie jest żadnym DISCO CAREM walącym po oczach jaskrawą barwą lakierów, chromów i innych błyskotek – natomiast SPEŁNIA wszystkie warunki samochodu Terenowego. Cale nadwozie matowe khaki(folia) z dodatkami pokrytymi czarnym (a jakże!) matowym raptorem – z   dyskretnie zamontowanymi  specjałami: WARN, Safari snorkel, czy „Lasery” – sprawia, że AT- dla wprawnego oka jest samochodem    niemal idealnym – i tak jak przypuszczaliście przemknął obok mnie nie zauważony.

Nic to , pierwsze gaduły, ustalenia co, gdzie i jak, a że dni krótkie bez zbędnego ociągania wyruszamy na „moją” fotołączkę plenerową.

Już pod czas asfaltowej jazdy oceniam walory Hila AT – i od razu duży „+” – cichy silnik, wraz z napędami, sprawia, ze do prędkości około 100km/h podróż tym samochodem jest naprawdę przyjemna. Ta zaleta jest przeze mnie zawsze bardzo doceniana – samochód w zakresie pracy silnika do około 2500obr – czyli także w ruchu miejskim jest nie do przecenienia. Przyspieszenia czy też prędkości max czy autostradowe są zupełnie wystarczające i zadowalające – chociaż u kierowców sportowców/rajdowców mogą wywoływać lekki uśmieszek  czy nawet kpinę. Chciałbym tylko zapytać – czy  Ci kpiarze wiedzą do  czego służy pickup? NA PEWNO – nie do wyścigów.

OK, co słychać na łączce ? Oczywiście nasze ciekawskie  koniki przywitały nas radosnym rżeniem. PEWNIE zastanawiały się do czego stosuje się takie zabudowy jaką posiadał nasz hil.

Wersja zabudowy (którą przecież można sobie dowolnie wybierać, konfigurować i montować) dla wędkarzy , posiada np. szczelne szuflady umożliwiające przewód żywych przynęt  czy ryb, a także np. brudnych zabłoconych „gumiaków” no i dodatkowy gadżet – specjalna miarka do sprawdzania długości złapanych okazów – utwierdza nazwę „wędkarz”.

Poza tym pokrycie zabudowy jest wykonane z chropowatej, antypoślizgowej „substancji” umożliwiającej  bezpieczne poruszanie się po niej. Można także podjechać tyłem do akwenu wodnego , rozłożyć sprzęt wędkarski , z lodówki wyjąć zimną „kolę” ( na tylnej burcie zabudowa posiada otwieracz do butelek), zarzucić przynętę i siedząc na hilu delektować się pięknem przyrody oraz np. urokiem mazurskich jezior.

Posiadając HILA 35 – bez problemu dotrzemy nad brzeg każdej wody nawet gdy dojść do niej nie łatwo.

Dla wędkarzy „długoterminowych” nad tylnym orurowaniem umieszczono także specjalną platformę do przewożenia, rozkładania i użytkowania namiotu dachowego.

Kolejna zaleta i wg mojej oceny w żaden sposób nie nazywałbym tego „gadżetem” – to specjalne stopnie rurowe – automatycznie opuszczające się po otwarciu drzwi oraz podnoszące po ich zamknięciu.  Po pierwsze dzięki opuszczeniu łatwiej się wsiada do wysokiej terenówki a po ich zamknięciu (podniesieniu) – chronią boki nadwozia nie zmniejszając prześwitu.

Dodatkowe lampy ledowe  „LASER” – TO jest mistrzostwo świata samo w sobie – zasięg poza horyzont a widoczne z drugiego końca Polski.

To tyle na temat prób wzrokowo ,  wizualno/gadżeciarskich .

Kolejne kilka słów na temat prób piaskowo/ terenowych . 

ARCTIC TRUCK AT 35 HILUX REVO – SPOTKANIE PO LATACH

Przyznam się, że  wtedy, te kilka lat temu – pierwsze Arctic Trucks’y sprawiły i wywołały we mnie bardzo ambiwalentne uczucia.

Już tłumaczę, : sam wygląd, pochodzenie pomysłu, licencja, kultowa nazwa, oraz utrzymana przez toyotę pełna gwarancja na samochód no i HOMOLOGACJA – robiły wrażenie.  Jednak kilka kilometrów jazd testowych, zapoznanie się z listą przeróbek wykonywanych w ramach specyfikacji Stg I – sprawiały że ten entuzjazm „lekko kucał”. Według  wiedzy nabytej podczas nauk „czarnoksięskich” na temat metali, wytrzymałości, twardości, jak i innych tego typu momentach siły,- obciążeniach statycznych i dynamicznych, – to nie mogło działać. Oczywiście zdanie takie poparte było latami startów w amatorskich rajdach samochodów terenowych, gdzie jedna modyfikacja (np. założenie większych kół – ruszała lawinę kolejnych awarii).

Specyfikacja „STG-I” – zawierała w swoim zestawie 99% przeróbek wizualnych, a ten 1 % to był montowany „programator”  prędkościomierza, który niwelował różnicę wskazań po zamontowaniu tak dużych kół. – nic o wzmocnieniach elementów nośnych.!

Różnica pomiędzy tak wielkimi oponami 35” na felgach 10×17” z offsetem wynoszącym z ½ kilometra – a standardowymi szytkami /wyścigówkami – (kołami od roweru) montowanymi w HILUXACH – powodowały, że tylko czekałem (czekaliśmy z kolegami aż coś się urwie).

I niestety doczekaliśmy się – w Hiluxie VII AT35 – po jednym dniu testów, przy naprawdę delikatnej jeździe – padł przegub w przednim  moście – „wypadł” na drogę. Samochód musiał wrócić do serwisu na lawecie.  Kolejnym zdarzeniem – także wymagającym powrotu na lawecie – były luzy w układzie, tak duże , że szarpanie wyrywało ręce – a kierownica mimo, że samochód jechał prosto – była skręcona o około 45stopni. (tym razem awaria dotyczyła LC150 2gen AT35)

Na szczęście wszystkie te  przypadki „zadziały” się,  na zamkniętych torach offroad a samochody były prowadzone przez doświadczonych instruktorów.

Cóż początki bywają trudne i wszystko zależy od podejścia producenta do usterek.

Wg informacji uzyskanych od przedstawiciela firmy Steeler – w jednym przypadku winą z zaistniałą sytuację była zgięta/uszkodzona zwrotnica – a usterka ta mogła być spowodowana zbyt dużym obciążeniem jakie musiała przyjąć na max skręconych kolach. Na domiar wszystkiego te piękne  felgi z ogromnym offsetem mogły także przyczyniać się do wspomnianych awarii.

 Moją  opinie potwierdza fakt, że po zastosowaniu nowego wzoru i modelu felg oraz ograniczników – problem jak się wydaje został rozwiązany.

To tyle odnośnie historii .

ALE nie powstrzymam się tu od mojej subiektywnej uwagi – dla mnie mistrzostwem świata była i jest Toyota LC150 AT35.

Wygląd tego samochodu – robił wszystko – samochód terenowy zawsze, od dziecka kojarzył mi się z matchboxami – wielkie koła, wystające poza nadwozie samochodu „robiły robotę” i niech tam sobie puryści terenowi nazywają jej rozrzutnikami do gnoju – a ja i tak wiem swoje. ARCTIC TRUCKS – wymiatają.

W kolejnej odsłonie – wrażenia z jazdy, ciekawostki i (postaram się obiektywnie) oceny – HILUX REVO 35AT  w wykonaniu Steelera.

Arctictruck AT35 – mieszanka japońsko/islandzka z polską domieszką.

„Z pewną dozą nieśmiałości” podchodziłem do nowego AT 35 HILUXA  – dla niewtajemniczonych – kod at35 oznacza pickupa ( a w tym konkretnym przypadku Hiluxa ZR5 Revo) przebudowanego do kompletacji Arctic „Traka” stg I – obutego w koła o średnicy 35”)

Ale wybaczcie co to jest  ARCTICTRUCK – tym , którzy czytają nie muszę objaśniać a tym którzy nie wiedzą odsyłam do ……….. innej dziedziny sportów samochodowych.

Tak na poważnie – zajrzenie na stronę polskiego  tunera : www.steeler.pl ,        http://www.arctictrucks.pl   na pewno rozwieje mroki niewiedzy.

W zamierzchłych czasach, gdy istniał program szkoleń TMPL dla użytkowników i właścicieli TERENOWYCH Toyot – miałem pierwszą styczność  z Arctictruckami. Mówię tu o  LANDCRUISER150 IIgen oraz dwoma Hiluxami VII gen. Jak przystało na fana samochodów terenowych, zakochany w opowieściach o kraju gejzerów, wulkanów, drogach i brodach oznaczonych „only for 4×4” – o mekce offroaderów – ISLANDII, musiałem ujeździć te „potwory”.

Potwory dla tego, że szczególnie hiluxy , postawione na 17” alufelgach , obutych w ATeki goodricza, w rozmiarach 315/60/17 , z „rozbuchanymi” do granic możliwości nadkolami sprawiały wrażenie z pięćset razy wyższego i z siedem set szerszego 😉 .

GALERIA PRZEDSTAWIA TE WŁAŚNIE EGZEMPLARZE. Zacznę od  hiluxów J